Analiza taktyczna meczu z Tottenhamem

W meczu z Tottenhamem Ernesto Valverde zdecydował się nie trzymać sztywno ustawienia 4-3-3. Wprowadził w życie system 4-4-2, który świetnie sprawdzał się w poprzednim sezonie.

W poprzednim sezonie Barcelona słynęła ze szczelnej defensywy i skutecznej ofensywy. Choć drużynie ze stolicy Katalonii zarzucano mało efektowną grę, ale Barça broniła się wynikami.

Sezon 2018/2019 Barcelona rozpoczęła grać w systemie 4-3-3 z Dembélé w pierwszym składzie. Mimo, że początek był dobry, zwycięstwa z Deportivo Alavés, Valladolid czy Huescą, ale im dalej w las tym było już gorzej. Największe problemy przyszły w spotkaniach z Leganés i Athletikiem a największym problemem była obrona, która popełniała dużo błędów.

Jak wczoraj Barça ogłosiła składy na mecz z ekipą z Londynu, moglibyśmy być pewni, że ponownie jest to ustawienie z trójką pomocników i napastników. Lecz z początkiem meczu, kiedy Tottenham atakował, Barcelona przechodziła do formacji 4-4-2 z dwójką środkowych pomocników Busquetsem i Arthurem oraz Rakiticiem i Coutinho grających po bokach. Takie rozstawienie pozwalało bardziej kontrolować grę przeciwnika i w spierać obronę. Taka gra dała Suarezowi i Messiemu więcej swobody w poruszaniu się po boisku. A to przełożyło się na lepszą współpracę Argentyńczyka z Jordim Albą.

W tym meczu drużyna Valverde całkowicie nie zrezygnował z gry w 4-3-3. Kiedy zespół przechodził do ataków to wspomniane 4-4-2 ewoluowało właśnie na 4-3-3, czyli z Busquetsem ustawionym na pozycji środkowego pomocnika defensywnego, Rakiticiem i Arthurem po bokach i linią ataku złożoną z Messiego, Suareza i Brazylijczyka Coutinho.

Mecz z Tottenhamem jest dowodem na to, że trener Barcelony nie zignorował ostatnich problemów drużyny i odpowiednio zareagował, zmieniając sztywne 4-3-3 na przechodzące w bronieniu ustawienie 4-4-2. Mecz z zespołem prowadzonym przez Mauricio Pochettino, może nie był do końca idealny, ale musimy mieć nadzieję, że gra FC Barcelony będzie z każdym meczem coraz lepsza.